Informacje prasowe
5.10.2007 / KBA Performa w Unidruku
Dobruška / Do krakowskiego Unidruku trafiłem z powodu najnowszej inwestycji – 5-kolorowej maszyny drukującej KBA Performa 74. W przyszłym roku firma będzie obchodzić 15-lecie działalności. Drukarnia korzysta w pełni z możliwości nowoczesnych technologii – większość zleceń pozyskuje za pośrednictwem Internetu.
Początki zakładu były - jak mówi właściciel Artur Kruczek - całkiem banalne. Drukarnia zaczęła działać po zakupie pierwszego używanego Romayora, przy okazji prowadzenia zupełnie innej działalności gospodarczej. Z roku na rok rozwijała swój potencjał; największe inwestycje zaczęły się przed czterema laty. - Postawiłem przed sobą dwa główne cele: rozwój parku maszynowego w celu zwiększenia możliwości drukarni oraz budowanie jej renomy poprzez dobrą jakość, rozsądną cenę i rzetelność - mówi właściciel. Aby to osiągnąć, musiał inwestować.
Ostatnim zakupem jest pięciokolorowa KBA Performa 74 z lakierem dyspersyjnym. Artur Kruczek tak tłumaczy swój wybór: - Kupiona maszyna musiała mieć piąty kolor w jednym przelocie, by ograniczyć koszty druku. Natomiast lakier dyspersyjny staje się standardem, którego wymaga coraz większa liczba klientów. Jako że z złożenia nie podzlecamy prac na zewnątrz, musieliśmy posiadać tę opcję, by nie stracić części zleceniodawców. Celem inwestycji było zwiększenie mocy produkcyjnych i tempa wykonywania zleceń. Przy średnio- i niskonakładowych zleceniach czas narządu i łatwość obsługi - zapewniane przez Performę - są bardzo istotne - dodaje.
- Nie byliśmy całkiem przekonani, czy postawić na maszynę Koenig & Bauer AG, czy na Rolanda - kontynuuje Artur Kruczek. Dzięki negocjacjom cena obu maszyn była bardzo zbliżona. W praktyce zadecydowały więc dwa inne czynniki: serwis i gabaryty. - Od lat współpracujemy z firmą "Lubicz" Bohdana Berlińskiego, która serwisuje również tę maszynę. Wiem, że w przypadku jakichkolwiek problemów Performa zostanie naprawiona od ręki. Poza tym Roland jest znacznie większą maszyną i jej instalacja wiązała się z wieloma zmianami w strukurze pomieszczeń drukarni. Stąd wybór - tłumaczy. Dzisiaj nie żałuje decyzji.
Performa to ósma maszyna drukująca i czwarta pełnokolorowa. Oprócz Peformy Unidruk dysponuje także maszynami firm Roland, KBA Planeta, Dominant i Polly we wszystkich formatach drukujących (B1, B2 i B3). Drukarnia posiada przygotowalnię CtP z pełnoformatową naświetlarką Screen, dostarczoną przez Reprograf, oraz bogato wyposażoną introligatornię jak i większość rodzajów uszlachetnień druku. - Musimy inwestować, bo zleceń jest bardzo dużo - przyznaje mój rozmówca. Najwięcej trafia do drukarni za pośrednictwem Internetu. Stąd jeszcze jedna inwestycja: do końca roku ma działać system zarządzania produkcją autorstwa neosystem.pl, który ułatwi kontrolę nad kilkudziesięcioma zleceniami spływającymi każdego dnia. - Chcemy uniknąć sytuacji, gdy realizacja któregoś ze zleceń została opóźniona z powodu problemów z komunikacją z klientem. Chcielibyśmy też, by klient po logowaniu mógł sprawdzić, co dzieje się z jego pracą i na jakim etapie się znajduje - mówi Artur Kruczek.
Pytam o dominujące zlecenia. - Zawsze interesował nas rynek małych i średnich firm. Nie wykonujemy zbyt wielu prac dla dużych klientów; udział naszego największego partnera w całorocznej sprzedaży drukarni wyniósł w ubiegłym roku zaledwie 4,5 proc.; jeszcze tylko dwie firmy przekroczyły granicę 2 proc. Naszych klientów można liczyć w setkach, a mimo to nie wychodzimy źle na takim rozczłonkowaniu. Układ jest bezpieczny, ponieważ jesteśmy odporni na zjawisko sezonowości zleceń. Natomiast z całą pewnością jest więcej zamieszania - dziennie potrafimy wykonywać nawet 50 różnych prac - przyznaje Artur Kruczek.
To głównie druki reklamowe: ulotki, katalogi reklamowe, teczki, wizytówki. Poza tym plakaty w formacie B1. Pozycje dziełowe trafiają się rzadko, choć i takie drukarnia wykonuje - o ile nie wymagają twardej oprawy. Firma nie dzieli się zleceniami: jeżeli nie jest w stanie wykonać pracy we własnym zakresie, po prostu jej nie przyjmuje. - Naszą niszą jest produkcja dla reklamy i nie zamierzamy jej opuszczać. Uważam, że nie należy łapać kilku srok za ogon, ale robić jedną rzecz, za to dobrze. Drogą do rozwoju jest w moim mniemaniu rozszerzenie zasięgu terytorialnego firmy - mówi właściciel.
Teraz drukarnia zajmuje 2 tys. m2 powierzchni. To za mało, gdy chce się realizować zlecenia z obszaru całej Polski. Firma jest za to dobrze przygotowana technicznie do ekspansji. Przed dwoma laty właściciel zainwestował w moduły umożliwiające wykonywanie kalkulacji i zamówień bezpośrednio ze stron internetowej. Dzisiaj już ponad 20 proc. produkcji drukarni trafia poza Kraków i gdy za 4-5 lat zakład będzie się wyprowadzać z centrum miasta do nowej hali o co najmniej 8 tys. kwadratowych powierzchni, ogólnopolskie zlecenia powinny stanowić 60-70 proc. jego produkcji.
Unidruk to dowód na potęgę Internetu. Firma pozyskuje stale nowych klientów, choć nie ma handlowców (- Jeden sprzedawca może obsłużyć dziennie maksymalnie 15 klientów. Na naszą internetową stronę trafia w tym samym czasie średnio 1000 osób. Jeśli co piąta robi to świadomie, a spośród nich co piąta złoży zamówienie, mamy 40 zleceń dziennie - mówi właściciel). Na dodatek od kilku lat nie reklamuje się na targach branżowych. Zdecydowanie przedkłada potęgę sieci www. - Największe koszty w wydatkach drukarni na reklamę pochłania obecnie Internet, outdoor (oklejanie samochodów, plakaty zewnętrzne etc.) i druk materiałów reklamowych, na których nigdy nie oszczędzaliśmy. Nie zamieszczamy natomiast ogłoszeń w gazetach - twierdzi właściciel.
Drukarnia zatrudnia 60 pracowników na etatach, pracując na 3 zmiany. To właśnie ludzie i doskonała kadra zarządząjca są najważniejszym elementem budującym sukces firmy. Artur Kruczek dba, by jego załoga była zadowolona z warunków pracy. - Staram się by byli zadowoleni pod kątem finansowym, pamiętając także jak ważny jest „dobry klimat" w pracy. W naszym przypadku budowanie więzi międzyludzkich to ogólnorodzinne wyjazdy na wycieczki i imprezy integracyjne, wspólne wyjścia do kina czy na kręgle. Dostępne są także bezpłatne wejściówki na basen i siłownię. Chcę wierzyć, że kilka złotych więcej zaproponowane przez konkurencje nie będzie powodem zmiany pracy przez mojego pracownika - mówi. Obawia się natomiast, że fala wyjazdów na Zachód może utrudnić pozyskiwanie ludzi do sezonowej pracy. Co roku między sierpniem a lutym zatrudnia kilkadziesiąt osób do produkcji kalendarzy.
Firma rozwija się w szybkim tempie. - W ostatnich trzech latach notowaliśmy przyrosty obrotów odpowiednio o 60, 40 i - do połowy bieżącego roku - o 30 proc. - zdradza właściciel. Liczba zleceń z zagranicy nie stanowi dużego udziału. - Dopóki możemy pozyskiwać klientów na miejscu, to wybieramy ten sposób jako łatwiejszy i bezpieczniejszy. Mamy złe doświadczenia z odzyskiwaniem pieniędzy spoza granic kraju.
Reklama to trudny segment produkcji: klienci są wymagający, a duża konkurencja wśród drukarni skraca terminy realizacji i obniża ceny. Pytam więc, jakie czynniki będą w najbliższej przyszłości decydowały o powodzeniu na tym rynku? - Jakość, terminowość i ceny - mówi właściciel Uni-druku. - Od lat przykładamy do tego dużą wagę i na takich założeniach staramy się budować dobrą markę firmy. A to - powtórzę raz jeszcze - oznacza kolejne inwestycje. Im więcej nowych urządzeń w firmie, tym większa kontrola nad jakością i tym większa pewność, że zlecenie będzie wykonane rzetelnie, na czas i w dobrej cenie - kończy.

